Mamy tu prostą analogię do podziału narracji iilmowej. Zycie zagrane odróżnia od życia autentycznego rozczłonkowanie rytmiczne. Właśnie ono stanowi podstawę podziału przekazu filmowego na kadry. Zarazem jednak takie rozczłonkowanie ma ukryty, spontaniczny charakter. Dopiero od momentu, gdy u podstaw swojego języka kino umieściło montaż, podział na kadry stał się czynnikiem uświadomionym, bez ktorego twórcy filmu nie mogą zbudować swego przesłania, a ...
Dlatego kadru nie wolno utożsamiać z oddzielną fotografią, z klatką na taśmie filmowej. Kadr jest zjawiskiem dynamicznym, które dopuszcza w swoich granicach ruch, czasem bardzo znaczny. Kadr można określać rozmaicie, jako. „minimalną jednostkę montażową”, „podstawową jednostkę kompozycyjną narracji filmowe] jedność elementów wewnątrzkadrowych lub „jednostkę znaczenia filmowego”. Można wykazać, że aby kadr nie przechodził w inny, nowy kadr, dynamika jego elementów wewnętrznych ...
Skojarzenie twierdzeń: „kadr jest jednym z podstawowych pojęć języka filmowego i „dokładne określenie kadru nastręcza pewne trudności” może zbić z tropu. Przypomnijmy jednak, ze w analogicznej sytuacji znajduje sie na przykład tak daleko zaawansowana w rozwoju nauka, jak lingwistyka, która uznałaby za słuszne nasze twierdzenia, gdybyśmy w mieisce „kadru wstawili „słowo”. Ta zbieżność nie jest przypadkowa; natura podstawowych elementów strukturalnych ...
Podobnie jak w języku istnieją znaczenia właściwe ionemom — czyli znaczenia fonologiczne znaczenia właściwe morfemom — czyli znaczenia gramatyczne, oraz znaczenia właściwe słowom — czyli znaczenia leksykalne, tak samo kadr nie jest jedynym nosicielem znaczeń filmowych. Mają znaczenia również jednostki mniejsze detale kadru, oraz większe — ciągi następujących po sobie kadrów. Ale w tej hierarchii kadr — tu ponownie przychodzi ...
Przestrzeń kadru ma wiele zagadkowych właściwości. Jedynie przyzwyczajenie do filmu pozwala nam nie zauważać jakiej transformacji ulega dobrze znany świat widzialny pod wpływem tego, że cały jego bezmiar został pomieszczony na płaskiej, prostokątnej powierzchni ekranu. Gdy widzimy na ekranie ręce w zbliżeniu, zajmujące cały ekran, nie myślimy na przykład, że są to ręce olbrzyma, ręce ogromne. Wielkość wcale nie oznacza ...
Kadr pozostaje taki sam, niezależnie od tego, na jak wielki ekran by go rzucić. Jest to tym bardziej godne uwagi, iż w bezpośrednich odczuciach różnica jest oczywiście bardzo duża. W jednej ze swoich prac Siergiej Eisenstein opowiadał, jak (w latach dwudziestych) w czasie podróży zagranicznej radzieccy twórcy byli wstrząśnięci, oglądając swoje filmy na znacznie większych podówczas ekranach zachodnich. Nie bez ...
Takie percypowanie wielkości przedmiotów ukazanych na ekranie świadczy o wyłączeniu przestrzeni ekranowej z otaczającej ją przestrzeni świata realnego.Dążąc do utożsamienia świata ekranowego ze znanym nam światem rzeczywistym (pierwszy bowiem jest dla nas modelem drugiego — poza tym swoim przeznaczeniem utraciłby on wszelki sens), powiększenie lub zmniejszenie wymiarów przedmiotu na ekranie (zmianę planu) tłumaczymy sobie jako powiększenie lub zmniejszenie odległości od przedmiotu ...
Powiększenie przedmiotu (zbliżenie się do niego obserwatora) nie łączy się z zamianą całości przez część, jak to się zdarza w kinie. Istotne jest coś jeszcze: w świecie rzeczywistym przedmiot wprawdzie powiększa się .przy zbliżaniu się, ale kurczy się pole widzenia obserwatora, natomiast przy oddalaniu się od obiektu — rozszerza się pole widzenia. Z kolei w kinie — a jest to ...
Właśnie dzięki tej właściwości zmiana wielkości obrazu (planu) może stać się w filmie wyrazicielem najróżnorodniejszych znaczeń nieprzestrzennych. Widz, który nie rozumie języka kina i nie zapytuje: „Co znaczy przedstawienie na ekranie tylko oka, głowy lub ręki?” — widzi pokawałkowane ciało ludzkie i powinien (tak też istotnie było z pierwszymi widzami w okresie wprowadzania zbliżeń) doznawać wyłącznie uczucia wstrętu i przerażenia. ...
Wiadomo, że w hollywoodzkim kinoteatrze, kiedy Griffith po raz pierwszy pokajał ujęcie sfilmowane w zbliżeniu i olbrzymia odrąbana głowa uśmięchnęła się do publiczności, wybuchła panika”. Takie są skutki percypowania przestrzeni filmowej jako przestrzeni naturalnej. A przecież dziewczyna, o której pisze Bela Balazs, rzeczywiście widziała poucinane głowy, ręce i nogi, widziała je na własne oczy. A skoro obraz ekranowy jest bardzo podobny ...
























